niedziela, 17 listopada 2013

Dźwięk w kontekście relacji z Audio Show 2013

Jak to możliwe, że zespoły głośnikowe renomowanych marek zagrały tego roku na Audio Show w mało porywający sposób i dlaczego tak wiele jest opinii, że to wina elektroniki lub akustyki pomieszczeń?

Takich pytań było sporo, a odpowiedź jest stosunkowo prosta: Z całą pewnością warunki akustyczne pomieszczeń, w których dokonywano prezentacji sprzętu audio nie należą do najlepszych i nie ma się czemu specjalnie dziwić... Zarówno konstrukcje ścian, sufitów jak i podłóg pokoi hotelowych nie powstały z myślą o prezentacjach sprzętu elektroakustycznego lecz dla komfortowego i dość krótkotrwałego pobytu gości. To w zasadzie wyjaśnia wszystko ale, jak mówią: "diabeł tkwi w szczegółach"... Od jakiegoś czasu dostrzegam lansowany z uporem kierunek w teoriach o brzmieniu komponentów systemowych audio. Najogólniej rzecz ujmując, lansuje się tak zwane "brzmienie firmowe". To taki szczególny rodzaj podejścia konstruktorów znanych firm do kwestii uczulenia potencjalnych klientów na pewne aspekty emocjonalnych reakcji na widok sprzętu i jego możliwości brzmieniowych. Polega to na tym, że wpierw "wmawia się zagubionym w tak zwanych obiektywnych prawdach", że uwypuklenie pewnego fragmentu pasma częstotliwości poprawia to i owo, a później obudowuje się taką teorię w szereg mitycznych odniesień i porównań do zjawisk nie mających wiele wspólnego z elektroakustyką. Wiadomo nie od dziś, że "klasa dobrego dźwięku" to pochodna liniowości toru elektrycznego jakiegoś tam elementu systemu... Najlepszym uzasadnieniem jest fakt, że sprzęt studyjny zawsze jest tylko i wyłącznie liniowy choć ma możliwości korekcyjne służące obróbce dźwięku. Nie można mówić o dobrym brzmieniu, jeśli tor sygnałowy coś tam poprawia bądź maskuje. Tor powinien być liniowy, płaski i neutralny dla przesyłanych sygnałów elektrycznych. Niestety większość dostępnych na rynku urządzeń systemowych audio nie jest absolutnie liniowa! To dlatego tak liczne grono konsumentów nabywające wzmacniacze, źródła i kolumny głośnikowe po jakimś czasie stwierdza, że "sprzęt nie spełnia ich oczekiwań". Sądzę, że taka polityka jest uprawiana celowo, bo wymusza "ruch w interesach".

Jako stary praktyk widziałem i słyszałem niejedno. Wiem z doświadczenia, że nasze malutkie mieszkanka nigdy nie spełnią oczekiwań w kwestii dobrego brzmienia muzyki, a jeśli nawet uda się czasem osiągnąć w miarę przyzwoity rezultat, to zazwyczaj zasługa przypadku - np. intuicyjnego doboru wielkości skrzynek głośnikowych do gabarytów małego pokoiku. Strony obfitujące w informacje o technicznych aspektach dobrego brzmienia... oraz: Rozważania i teorie... - traktują "bez ogródek" realia, od których zależy jakość brzmienia muzyki reprodukowanej przez urządzenia audio. Nie znajdą tam Państwo "hymnów pochwalnych" na cześć technologii wymyślonej 30 lat temu lecz opisy zjawisk determinujących prawdziwą klasę sprzętu.

Na tegorocznej wystawie Audio Show pokazano sporo sprzętu i aż dziw bierze, że opinii o brzmieniu jest niemal tyle ile było wystawionych urządzeń... To z grubsza dowodzi słuszności wcześniej postawionego wniosku: "Produkowany obecnie sprzęt audio (poza nielicznymi wyjątkami) nie jest ani liniowy, ani neutralny". Coś w tym chyba jednak jest skoro lansuje się te wszystkie teorie - podparte rzekomymi badaniami i odkryciami... Na pewno działania takie służą jednemu celowi: "lansowaniu marki", która w przypadku nieodstawania od utrwalonych standardów - pozostawałaby w cieniu pozostałych marek. Jak ktoś kiedyś trafnie to ujął: "Wyróżniaj się lub giń"!

Większość urządzeń audio - wystawionych na tegorocznej wystawie - plasowała się w klasie budżet. Na korytarzach hotelowych i w wielu pokojach słyszałem wypowiedzi przypadkowych osób - stwierdzające: "Nic nowego, nic godnego zachwytu itp.". Czy rzeczywiście było aż tak słabo? - Nie było raczej czym się zachwycić... Bardziej dudniło niż grało. Różnice w sprzęcie to przede wszystkim wygląd... Muzycznie - bardzo podobnie.

 

 

Moje wnioski i spostrzeżenia:

  • Kiepska akustyka pomieszczeń
  • Zbyt małe pomieszczenia
  • Słaby poziom kultury muzycznej prezenterów sprzętu
  • Mnóstwo marketingu i prawie "0" konkretów o wykorzystanych technologiach
  • Pospolitość rzeczy - mała różnorodność konstrukcji...
  • Niemal zupełny brak jakichkolwiek przełomowych rozwiązań...
  • Zaledwie kilku wystawców pokazało coś z kategorii "ciekawostki sprzętowe"

 

Na zakończenie kilka zdań podsumowania.
Było tego sporo. Tu i tam grało lepiej, w innych miejscach (pokojach) - przeciętnie... W mojej ocenie nie było nic szczególnie zachwycającego. Ot wszystko niemal z jednej półki. Najbardziej jednak rozczarowali ci wielcy. Nie wypada abym jako jeden z uczestników wystawy posuwał się dalej, wymieniając z nazwy tych, od których oczekiwałoby się więcej więc tylko krótko stwierdzę, że tak naprawdę to, jak wszędzie, dominował utrwalony już od dawna trend "środka rynku" lansujący wytrwale tych ze świecznika. Prasa też nie skąpiła hymnów na cześć wystawców z ugruntowaną pozycją, udając, że nie widzi pozostałych... No cóż, gdybym był bogatszy, byłbym być może częściej dostrzegany...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz